Milan nie zagroził liderowi

Milan nie zagroził liderowi

Nie udał się piłkarzom Milanu sobotni pojedynek z liderem II grupy Warszawskiej Klasy Okręgowej. Nasza drużyna uległa Błoniance Błonie, która to po dziesięciu kolejkach nadal realizuje plan awansu do wyższej klasy rozgrywek.

Trudno wygrać mecz, gdy się nie strzela bramek przeciwnikowi. Jeszcze gorzej, gdy w ogóle nie oddaje się celnych strzałów w światło bramki rywala, wtedy co najwyżej można zremisować mając łut szczęścia, ale z pewnością przegrać. Tak też było w meczu z Błonianką, nasi zawodnicy liczyli chyba na przysłowiowy łut szczęścia, bo wygrać tego meczu nie mogli – nie, że nie chcieli – po prostu nie mogli, bo przez 90 minut nie oddali żadnego celnego strzału zagrażającego bramkarzowi gospodarzy.

Już w 12 minucie spotkania piłkarze Błonianki pokazali, kto jest liderem rozgrywek i kto będzie rozdawał karty w tym meczu. Szybka kontra prawym skrzydłem zawodnika Błonianki i podanie do wbiegających w pole karne napastników, sprawiło, że nasi obrońcy i bramkarz w tym przypadku mogli tylko podziwiać umiejętności rywali. Po zdobyciu pierwszego gola, Błonianka ciągle atakował, a Milan rozpaczliwie się bronił, często prostymi wybiciami, aby dalej do przodu. Szybkie, dobrze konstruowane i precyzyjnie grane akcje, raz po raz pruły obronę zawodników z Milanówka. I chyba chęć szybkiego „znokautowania” naszych piłkarzy sprawiła, że niezliczonym akcjom Błonianki brakowało skuteczności i tzw. wykończenia. Swoje dorzucił też arbiter spotkania nie odgwizdując kilku ewidentnie nieczystych zagrań naszych zawodników w polu karnym lub jego okolicach, o czym co chwilę uświadamiały go rozgrzane do czerwoności trybuny.

Druga połowa meczu, poza tym, że zawodnicy zmienili strony i zachodzące Słońce ewidentnie oślepiało naszego bramkarza (pytanie gdzie czapka z daszkiem)  nie odbiegała niczym od pierwszej. Błonianka ciągle atakowała, konstruując szybkie i ciekawe akcje, Milan całym zespołem bronił się rozpaczliwie przed utratą kolejnego gola. I cóż się stało, arbiter doznał olśnienia i zaczął używać gwizdka. Na nasze nieszczęście w chwili, gdy zawodnicy Milanu nadal zagrywali nieczysto w polu karnym. W pierwszym przypadku silnie uderzona piłka trafiła w rękę naszego obrońcę, pierwszy rzut karny perfekcyjnie obronił Andrzej Wysocki, niestety przy drugim nie miał tyle szczęścia, gdy po faulu na napastniku Błonianki sędzia wskazał „jedenastkę”.

Cóż można powiedzieć po takim meczu? Ze strony Milanu to był mecz walki, ale taki o jak najniższy wymiar kary, czasami wręcz przysłowiowa „obrona Częstochowy”. Ewidentnie brak napadu, jakiejkolwiek siły uderzenia, niestety samotnie wysunięty Marcel „kryty” przez trzech obrońców, to nie jest sposób na strzelanie goli. Na pewno nie z takimi drużynami jak Błonianka. Dzisiejszy mecz pokazał, że w Milanie nie ma zawodników, zdolnych do indywidualnego przejęcia ciężaru gry na siebie, ofensywnego pomocnika i rasowego napastnika, którzy byliby w stanie rozegrać akcję już na połowie przeciwnika, samodzielnie spróbować przechylić szalę zwycięstwa lub poderwać drużynę do większego wysiłku. Zero złości, zero sportowych nerwów, zero emocji, cisza na boisku jak po wywiadówce. Do tego ewidentnie połowie drużyny brakuje kondycji, o szybkości nie wspominając.

Gdyby Milan otworzył się i podjął próbę gry ofensywnej, prawdopodobnie skończyłoby się dla nas nieciekawie. A tak gra w obronie przez cały mecz i skupianie się na przerywaniu akcji przeciwników sprawiły, że Błonianka ukarał nas niskim wymiarem kary. Na szacunek zasługują kibice Błonianki, którzy licznie wypełnili stadion i głośno cały mecz dopingowali swoją drużynę. Chciałoby się tak w Milanówku…

 

Błonianka Błonie vs Milan Milanówek 2:0 (1:0)

Kibiców: ok. 150-200

IMG_8696-001 IMG_8703-001 IMG_8704-001 IMG_8706-001 IMG_8713-001 IMG_8714-001 IMG_8717-001 IMG_8723-001 IMG_8724-001 IMG_8728-001

IMG_8728-001 IMG_8724-001 IMG_8723-001 IMG_8717-001 IMG_8714-001 IMG_8713-001 IMG_8706-001 IMG_8704-001 IMG_8703-001 IMG_8696-001 IMG_8695-001